Przygoda z owcą

Gdy człowiekowi nie szkoda czasu, to prawie wszystkiego może się dowiedzieć. Haruki Murakami, „Przygoda z owcą” Kiedy weszłam, przedstawienie już trwało. Trzech aktorów i trzydzieści niewiniątek stłoczonych w rogach. Jeden z rozbójników, mały jak krasnal, wyrywał po jednym niewiniątku ze stada i przypierał do balustrady. Nie było to łatwe zadanie. Niewiniątka w grupie zaciskały się…

Inna bajka

-Współczuję pani – słyszę od ulubionego pana mechanika w trakcie przeglądu mojego samochodu, po tym, jak powiedziałam, że będę nim jechać 2600 km, z czego dość spory odcinek przez góry. Wzruszam tylko ramionami, choć na pamięć znam wyliczankę wszystkiego, co może pójść nie tak, więc sama mam mieszane uczucia. Idzie jednak zaskakująco gładko. Do mojego małego Clio mieszczą…

Czas

Czas. Ucieka, goni, zawsze go brakuje, no a przede wszystkim szybko leci. Wykorzystany w jednym miejscu, w drugim przypomni o sobie. Czas to pieniądz. Jeśli tych jakimś cudem ci nie brakuje, to na pewno brakuje ci czasu. Brakuje pieniędzy? Czas poświęcić nie mało czasu i zacząć je zdobywać. Głowa boli od tego wszystkiego, a najczęściej…

San Blas czyli Kuna Yala, albo na odwrót

-Dziadku, Dziadku już płyną! To „Wild Card“ z Kapitanem YuYu! -Muszę iść z nim porozmawiać, ma naprawić mi panel słoneczny. -Miałeś opowiedzieć mi o naszych wyspach! -Zapomniałem, no dobrze, w końcu, mamy jeszcze chwilę. San Blas to nazwa naszego archipelagu. Tak nazywa go rząd Panamy do którego oficjalnie przynależymy, my jednak wolimy nazywać go Kuna Yala, w…

O przekraczaniu granic

Schemat zawsze wygląda tak samo. Migracion, Aduana, bum, bum – idą w ruch pieczątki. Parę kroków dalej Migracion drugiego kraju, bum, Aduana, bum bum bum, jeszcze więcej pieczątek. Tyle. Jesteś już za granicą. Bienvenidos. Nic prostszego i tej wersji się trzymam. O tym, że to będzie totalny chaos, słyszymy jeszcze na długo przed wyjazdem z…

Między Kolumbią a Panamą nie ma drogi

Nikogo właściwie nie dziwi szesnastoosobowa grupa, która na środku chodnika rozłożyła się z głośną ucztą. Każdy postawił na złączonych stolikach turystycznych swoją kolację, żeby się nią podzielić z sąsiadami. Nastrój robią też świeczki na komary (strasznie tną dziady, bo stoimy przy jeziorku), stół wygląda dzięki nim jakoś tak uroczyściej. Siedzimy, jemy, gadamy, popijamy argentyński Ferret…

Jak zrobić dobrą kawę

Wjazd na plantację jest tak wąski, że liście kawowców smagają samochód. Droga dojazdowa nie była wiele szersza, a na dodatek stroma i kręta. Jest bardzo zielono i bardzo parno, właśnie zaczyna padać popołudniowy deszcz. Z kawą od samego początku wycieczki było nam jakoś nie po drodze. Najpierw, zaraz po zejściu ze statku, okazało się, że…

Kolumbia – przeżyć!

Kolejna policyjna blokada, do znudzenia powtarzający się schemat. „Czy przewozicie narkotyki, broń lub inne niebezpiecznie substancje?”. Zabawnie brzmią niemieckie komendy wypowiadane przez kolumbijskiego żołnierza do najwyraźniej szkolonego u naszych zachodnich sąsiadów owczarka. Niekończąca się rutyna. Pies nic nie wywąchał, co nie zniechęca jego zwierzchnika, by niepytanym wleźć do środka w swoich ubłoconych butach i sprawdzić…

Rejs na Galapagos

Nie pierwszej młodości, ale wciąż piękny i poniekąd luksusowy siedemdziesięciometrowy statek wycieczkowy Bahia de Darwin tnie fale na pełnej prędkości, oddalając się coraz bardziej od Ekwadorskiego portu Guayaquil. Siedzimy w zadymionym klubie pokładowym i przyglądamy się pozostałym pasażerom płynącym na Galapagos. Japońscy turyści wpatrzeni są w małe radyjko, które raz po raz skrzeczy coś w…

Acantilado de San Juan

Ślimak jednak ma to wszystko dobrze pomyślane. Cały swój dobytek ma zawsze przy sobie, może ze wszystkiego korzystać kiedy tylko zechce i nigdy nie żałuje, że przytrafiła się genialna okazja, a on akurat nie ma przy sobie jakiejś najważniejszej rzeczy. Dość zrezygnowani jechaliśmy pod Chimborazo, bo nie udało nam się dodzwonić do żadnego przewodnika, który…